Wydawać by się mogło, że Idol z ulicy to prosta, oparta na faktach historia o młodym, pragnącym śpiewać chłopaku ze Gazy, który dzięki swojej pasji i uporowi w dążeniu do celu jest w stanie realizować swoje marzenia.

Film Hany Abu-Assada porównywany jest często do „Slumdoga. Milionera z ulicy”. Fabuła bardzo podobna, lecz tutaj główny bohater wygrywa telewizyjny talent-show „Arab Idol”. Jest w tym filmie jeszcze inny bohater – to od lat targana konfliktami Palestyna.

Świat arabski przedstawiany nam obecnie przez media to nieustające konflikty na bliskim wschodzie, zamachy terrorystyczne, lejąca się krew, uciekająca przed wojną cywilna ludność arabska, czy problem uchodźców w Europie. Patrzymy zaś na to z pozycji wygodnego fotela, rzadko zastanawiając się co jest tego przyczyną. Z pozoru prosta historia w filmie Idol z ulicy pokazuje nam Palestynę i jej problemy przez pryzmat zwykłych, nieuwikłanych w polityczne i religijne spory mieszkańców, dzięki czemu znacznie łatwiej zrozumieć nam decyzje bohatera.

Strefa Gazy to niewielki obszar położony na wybrzeżu Morza Śródziemnego, graniczący z Egiptem i Izraelem. Od przejęcia przez radykalny Hamas kontroli nad tym terytorium w 2007 roku, jest on objęty izraelską blokadą. Powoduje to przedłużający się kryzys humanitarny, który odbija się praktycznie na wszystkich aspektach życia. Ludność Gazy nie może zaspokajać swoich podstawowych potrzeb – cierpi z ubóstwa, bezrobocia, niedożywienia.

Idol z ulicy – Mohammed Assaf

Główny bohater, Mohammed Assaf, w którego postać w filmie Idol z ulicy wciela się świetny Tawfeek Barhom, trafił z Libii z rodzicami i rodzeństwem do obozu dla uchodźców w Gazie kiedy miał cztery lata. Od piątego roku życia śpiewał ludowe i narodowe pieśni palestyńskie, występując głównie na weselach i przyjęciach rodzinnych. Wciąż marzył o lepszym świecie i to właśnie marzenia były motorem dla jego działań. W programie Arab Idol upatrywał wielką szansę. Nie spodziewał się, że będzie najbardziej popularną postacią od czasów Jasira Arafata.

Mimo młodego wieku już jest chodzącą legendą, a nawet narodowym bohaterem. Palestyńczycy oszaleli na jego punkcie, często nazywając go „nowym symbolem nadziei”, „dumą Palestyny” czy żartobliwie „rakietą z Gazy”. Mohammed Assaf pokazał im szanse na zjednoczenie bez bomb i noży w rękach nastolatków, że skuteczną bronią może także kultura, która jest w stanie zatrzeć polityczne i religijne podziały. Rozpalił w nich nadzieję, o którą już pewnie ciężko wśród ruin i nędzy skonfliktowanego od lat regionu Strefy Gazy. Przypomniał światu o ich sprawie za pomocą śpiewu, a nie kolejnego zamachu.

Eksplozja radości i nadziei

Podczas finału „Arab Idol” Mohammed Assaf wykonywał uwielbianą przez Palestyńczyków pieśń „Ali Al Keffiyeh”. Jego zwycięstwo w programie wywołało niesamowitą eksplozję radości na ulicach palestyńskich miast. Młody piosenkarz udowodnił, że marzenia się spełniają.

W zachodniej cywilizacji programy takie jak Idol są właściwie telewizyjną papką, fabryką generującą pustych celebrytów, którzy praktycznie nie wnoszą do życia żadnych wartości, a dzień bez fotek pod kolejną ścianką jest dla nich dniem straconym. Oczywiście bywają wyjątki, bo mimo wszystko paru zdolnych ludzi oczarowało świat swoim talentem, ale są to wyjątki, które tylko potwierdzają regułę. Ilu z nas pamięta dziś laureatów polskiej edycji Idola? Jak się okazuje, w krajach bliskowschodnich takie programy mogą stać się okazją, by wyrazić swój głos w bardzo ważnej i niezwykle trudnej sprawie, by porwać tłumy i zjednoczyć chociaż na chwilę zwaśnionych od pokoleń ludzi.

W tym filmie słowo „idol” nabiera niezwykłego, w końcu bardzo prawdziwego znaczenia i pokazuje ciężar odpowiedzialności jaki na owym idolu spoczywa.

Autor: Jacek Stachurski

Informacje o filmie: Idol z ulicy / The Idol / Ya Tayr El Tayer